W erze snapchata…

af9bc99b15262a169362a3724ab7a119
Ten wieczór wyglądał jak każdy. Powrót z pracy o tej samej porze, szybki obiad i spacer z psem, który domaga się wyjścia na dwór. Tego dnia postanowiłam nie zabierać ze sobą telefonu na spacer, tak po prostu – pobyć sama ze sobą. Jak postanowiłam, tak też uczyniłam. Spacerując i ciesząc się chwilą, zauważyłam dziewczynę w podobnym wieku co ja. Szła z telefonem w ręku, co już raczej nikogo nie dziwi. Jednakże trzymała go w sposób specyficzny, ponieważ na poziomie swojej twarzy, z ręką wyciągniętą przed siebie.

W pierwszej chwili pomyślałam, że robi sobie selfie. W końcu każdemu się zdarza, prawda? A akurat szła ulicą, przez którą zbyt wielu przechodniów nie przechodzi. Być może myślała, że jest sama. Niemniej obserwując ją chwilę dłużej zauważyłam, iż ona rozmawia do tego telefonu. Miała włączoną aplikację snapchata. Idąc dalej, w ogóle nie zwracała uwagi na otoczenie. I w tym momencie w mojej głowie zdefiniował się świat, w którym obecnie przyszło nam żyć.

Jest taki bloger, którego lubię, cenię wręcz. Pisze wartościowe rzeczy, ma wiedzę i generalnie jest osobą, którą warto śledzić. Niemniej w pewnym momencie na jego snapchacie zaczęły pojawiać się nagrania, gdy idzie ulicą, ma słuchawki w uszach i mówi do nas. Nie zwracałam na to uwagi, aż do momentu, gdy nie zauważyłam jak wygląda to z zewnątrz. I nie chodzi o to, iż komiczny jest widok kobiety rozmawiającej do telefonu. To akurat jest przerażający widok. Tutaj chodzi o coś więcej…

Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się porozmawiać z kimś w autobusie, przypadkiem na ulicy, bądź w pociągu? Nie ze znajomą spotkaną po latach, tylko z obcą zupełnie osobą. Pewnie dawno, jak nie dawniej. A może nawet nie pamiętasz. I tu tkwi sekret. Jesteśmy tak przesiąknięci życiem wirtualnym, że ono wręcz wylewa się na ulice. I to dosłownie. Bo widok osób rozmawiających do telefonu jeszcze robi na nas wrażenie, ale za chwile przestanie. A co będzie następne?

Totalne odcięcie się od świata realnego nie jest dobre, ponoć każdy wie. Jednak internet i świat wirtualny jest jak narkotyk. Dodaje nam bodźców, wprowadza w stan haju. A przecież w życiu codziennym, realnym również mamy całą masę takich bodźców: rower, muzyka na żywo, teatr, gry planszowe, książki i cała masa innych rozrywek, niepowiązanych ze światem wirtualnym. Dlatego sięgajcie po nie w momentach relaksu. Skoro już w pracy sączymy świat wirtualny, w drodze do domu, w kawiarni, autobusie, to chociaż podczas kilku świętych minut dla siebie tego nie róbny. Nie warto.

Advertisements

2 thoughts on “W erze snapchata…

  1. Akurat mi się zdarzyło wczoraj. Ale to wyjątkowa sytuacja, ponieważ byłam w podróży i musiałam zapytać o drogę. Trafiłam na bardzo sympatyczną panią, która opowiedziała mi kilka ciekawostek o najbliższej okolicy. Osobiście nie używam tych wszystkich dziwnych wirtualnych wynalazków, jak snapchaty, etc. Komórkę często nawet zostawiam w domu. Jak idę na zakupy lub spacer w psem, zwykle robię to bez telefonu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s