„Twoje 3i” Omeny Mensah.

Omenaa Mensah – prezenterka, bizneswomen i właścicielka firmy. Do tego matka Vanessy i córka Ghańczyka. Na tych „tytułach”, i rolach w swoim życiu, buduje wizerunek. Niewątpliwie jest kobietą sukcesu, która pokazuje, że można. Można być szczęśliwą, spełniać marzenia, żyć w zgodzie ze sobą. Omena, jak i duża część osób ze świata „showbiznesu”, napisała swoją książkę. O czym?

Twoje 3i

Czytając z tyłu książki, zapowiedź tego, co zawiera środek, spodziewałam się, że za chwilę przeczytam jakiś ekstra poradnik, który zrewolucjonizuje moje podejście. Omenaa obiecuje, że nasze „3i” – inteligencja, intuicja, indywidualność – zostaną połączone w jeden organizm, że będziemy spójne, odważne. W osiągnięciu tego celu mają nam pomóc „dobrze opisane ćwiczenia” i masa porad oraz przykłady z jej życia. I tak oto, na pierwszy rzut idzie wstęp. Krótki, lecz treściwy i ciekawy. Taki opis, czego można się spodziewać, i generalnie o co tutaj chodzi (w książce). Następnie przychodzi czas na 16 rozdziałów.

Każdy z nich, moim zdaniem jest taki sam, tylko treść się zmienia. I tytuły rzecz jasna. Porady i ćwiczenia, które miały być dopracowane, opisane, konkretne, są tak naprawdę zbiorem treści z internetu. A przynajmniej mam takie wrażenie. Dlaczego?

Omenaa nie odkrywa niczego nowego przed nami. Oczywiste już chyba jest, że jak idziemy na spotkanie w sprawie pracy, lunch biznesowy czy do biura, to nie ubierzemy się w miniówkę, top, w którym sprzątamy. Jednak pogodynka chyba uważa, że my – polki – o takich oczywistościach nie wiemy, bo poświecą temu aż cały rozdział. Podobnie jest z „gadką” na temat naturalności. Większość osób posiada świadomość tego, że widać kiedy kłamią. Pocenie rąk, wiercenie się, zakrywanie ust. Ktoś tego nie wie? Chyba osoby, których w ogóle nie interesuje rozwój osobisty, poszerzanie własnych horyzontów. No ale umówmy się, takie osoby nie sięgną po książkę Mensah. Bo po co im? Ja sięgnęłam, bo mnie ten temat żywotnie interesuje. Niestety, rozdział o mowie ciała i „języku gestów”, nie wprowadził nic nowego do mojej wiedzy.

Innym zarzutem, który stawiam, jest niespójność i łapanie kilku srok za ogon. Po co jest wydana ta książka? Ja nie wiem. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ba, nawet od nich Omenaa zaczyna swą książkę. Mówi byśmy nie bały się o nich rozmawiać – to akurat mi się podoba, lecz do plusów przejdę później. Poza tematem mamony, pojawiają się również tematy: spotkań biznesowych, randek, internetu, intuicji, inteligencji emocjonalnej, jakiś test osobowościowy (myślałam, że takie coś to może psycholog jedynie zrobić, widać się myliłam), autoprezentacja i moje ulubione „Jak być szczęśliwym?”. A wiecie co jest fascynujące? Że ona to zamknęła w 150 stronach.

Ten poradnik ma jednak jakiś plus. Ma odważne poglądy, które w Polsce do dziś bywają uważane za kontrowersyjne. Niestety spora część narodu ma dalej kompleksy, które ukuły się kilkanaście (albo i więcej) lat temu. Nie możemy przyznać się otwarcie, że nasze „JA” jest ważne, że pieniądze są ważne, że sposób, w jaki się ubieramy też jest ważny. Omenaa pokazuje swoje poglądy w poradniku, które mi imponują. Mówi głośno, że jest egoistką, ale dodaje, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mówi, że o pieniądzach trzeba rozmawiać, bo przecież są podstawą naszego życia. Jeśli ktoś uważa inaczej, dla mnie okłamuje sam siebie. Kto z nas nie ocenia po wyglądzie, szczególnie na początku? Może robimy to czasem podświadomie, ale robimy. Podobnie jest z pieniędzmi. Do póki je mamy, żyjemy na jakimś poziomie, uważamy, że nie są najważniejsze. Ale gdy je tracimy… to one stają się celem numer jeden. Więc po co uprawiać hipokryzję?

Poradnik sam w sobie zły nie jest. Niestety wykonanie pozostawia wiele do życzenia, podobnie jak brak kompetencji. Omenaa nie jest psychologiem, tylko doradzą wizerunkowym. Dla mnie to i tak za dużo, bo po książce nie widzę, by miała do tego odpowiednią wiedzę. Może lepszym pomysłem, byłoby napisanie poradnika, dla przyszłych bizneswomen? Skoro prowadziła kilka firm, wie jak zacząć, co jest ważne. Wydaje mi się, że to byłaby lepsza droga. Niemniej każdy jest wolny i wybiera własną. Ona wybrała taką. Jaka jest według was, oceńcie sami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s