Wielka Rycerzowa.

Kiedyś wspominałam o tym, by czasem „oderwać się od rzeczywistości”. Najlepszym sposobem na to jest zmiana miejsca, otoczenia, czasem nawet ludzi. Wystarczy zrobić to na chwilę, na moment, by poczuć się lepiej. Tym razem naszym oderwaniem była Wielka Rycerzowa.

DSCF0823

Trasę z Katowic do Glinki, miejsca z którego zaczynał się nasz szlak, pokonałyśmy w niecałe dwie godziny. Do Beskidu Żywieckiego jest dość blisko, dzięki temu można robić sobie wypady w góry trochę częściej. 

Po dotarciu do Glinki dość szybko znalazłyśmy szlak. Na szczęście nieopodal niego jest sklep, gdzie można zostawić auto. Nasza trasa biegła żółtym szlakiem, który zakładał, że dojdziemy do celu w jakieś 2,5h. 

 DSCF0801

Pierwsze około 2 kilometry szlaku biegną drogą asfaltową, dość stromą. Następnie zaczyna się las. Wówczas myślałam, że od tamtego miejsca zaczyna się prawdziwa walka z wejściem na górę. Niestety to była pomyłka. Żółty szlak nas zmylił i prowadził przez jeszcze jedną wieś: Soblówkę. To od niej zaczęła się prawdziwa walka ze stromymi podejściami. 

DSCF0837

Z tym też miałyśmy styczność. Tuż na początku wejścia przy Soblówce, na żółtym szlaku można spotkać takie coś. To zdjęcie z drogi powrotnej. Panowie zostawili palącą korę z drzew i odjechali. Próba ugaszenia tego była, niestety nieudana jak widać.

Wracając do samego zdobywania szczytu, muszę poruszyć jedną, ważną kwestię. Dotyczy ona oznakowania szlaku. O ile od Glinki do Soblówki szlak był w miarę oznakowany, tak im wyżej tym gorzej. W pewnym momencie straciłyśmy z oczu oznakowanie i błądziłyśmy po kilku ścieżkach, na których nie było żadnego znaku. Nie pozostało nic innego niżeli wrócić do rozłączenia się szlaku żółtego z niebieskim i pójście tym drugim. Na szczęście odnalazłyśmy żółty i mogłyśmy, chociaż zmęczone, to spokojne dotrzeć do celu. 

DSCF0818

A oto taką niespodziankę miałyśmy tuż przed dotarciem do końca. Niestety dwie z nas nie dotarły na samą Wielką Rycerzową. Wolałyśmy zostać w bacówce i zebrać siły na powrót. Posiliłyśmy się pysznym obiadem, zrobiłyśmy zapas wody i chwilę odetchnęłyśmy. Po pięciu godzinach wchodzenia należało się nam. 

DSCF9142a

Powrót był już lżejszy, chociaż bardziej stresujący. Zaplanowałyśmy zejście szlakiem zielonym i odbiciem w pewnym momencie na szlak niebieski, który zaprowadzić miał nas do Soblówki. Niestety tuż po wyjściu z bacówki usłyszałyśmy grzmoty. Mimo to musiałyśmy schodzić by zdążyć przed nocą. Owe grzmoty i przechodząca obok burza dodała mi siły. To było chyba najkrótsze zejście w moim życiu. Adrenalina i strach dają kopa, mimo bólu. 

DSCF9150a

Po zejściu, bardzo szybkim, czekało nas jeszcze dojście do Glinki. Z racji zachodzącego powoli słońca, postanowiłyśmy wrócić do miejsca początkowego główną drogą. Było to jakieś +10km dla naszych nóg. Niemniej warto było!

Polecam bardzo poznawanie Beskidu Żywieckiego, bo to piękne okolice i miejsca. Niemniej warto przed ruszeniem poczytać opinie o szlakach. Muszę powiedzieć, ze nas żółty trochę rozczarował.

Za to natura nadrabiała, jak zwykle.  

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s