Książka: Ranczo.

Dla fanów serialu „Ranczo”, informacja o pojawieniu się książki, była wielką radością. Każdy miał, co do niej inne oczekiwania, inaczej ją sobie wyobrażał. A jaka ona jest? Czy spełnia wymagania zagorzałych fanów?

Obrazek

Już we wstępie muszę zaznaczyć, że powieść lekko mnie rozczarowała. Jest kilka powodów tej negatywnej oceny. Niemniej książka ma też dużo pozytywnych walorów, które powodowały, że czytałam ją z przyjemnością.

Dobrą stroną powieści jest język, który momentami bywa zbliżony do mowy występującej w serialu. Czytając książkę, miałam wrażenie, że jestem pośród bohaterów: na ławeczce, w domu wójta czy też na plebani. Cała akcja rozgrywała się między mieszkańcami Wilkowyj ale ja byłam jej świadkiem. Nie wiem czy wynika to z mojej dobrej znajomości serialu, czy autorzy książki tak odpowiednio dobierali słowa i tworzyli nastrój. Jednakże efekt, bycia czynnym uczestnikiem akcji został osiągnięty.

Tym, co mnie w narracji rozczarowało było odzwierciedlenie scenariusza w bardzo dużym stopniu. Powieść ta z samego założenia miała odzwierciedlać serial, co za tym idzie była budowana na podstawie scenariusza. Mimo to spodziewałam się po niej czegoś więcej. Chciałam wyciągnąć z niej pewien sposób rozumowania bohaterów, jakieś sceny, które nie ujrzały światła dziennego. Spodziewałam się też jakiegoś poszerzenia w opisach i dialogach, jednak nie znalazłam niczego podobnego.

Te mocne opieranie się na scenariuszu mnie zastanowiło. Wyciągnęłam z niego (być może mylne) wnioski. Pierwszy z nich jest taki, że książka jest jedynie wytworem komercyjnym. Osobiście nie mam nic przeciwko komercji, póki ona nie zaczyna wkraczać za daleko. Tutaj weszła i to czuć. Książka jest w pewien sposób niedopracowana: opisy są skąpe, dialogi utrzymane w charakterze „sceny telewizyjnej”, myśli bohaterów bardzo mało. To rzutuje na jakość czytania.

Z ostateczną ocena tej powieści mam problem. Gdybym miała powiedzieć jednoznacznie, że jest ona zła, to bym skłamała. Są momenty ciekawe, śmieszne wstawki, zabawne myśli. Jednak w moim odczuciu, tego jest za mało, jak na ponad 500 stron książki.

Każdy fan „Rancza” powinien przeczytać powieść i ocenić ją sam w swoim sumieniu. Dla mnie książka okazała się być rewelacyjnym środkiem usypiającym. Dlatego dobrze czytać ją przed snem: rozweseli, uspokoi i zmęczy oczy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s